Psycholog mnie wy?mieje, ?e mojej problemy to nie problemy...

czyli czuj? l?k, ?e mnie nie wy?miejesz. Zawsze si? ze mnie wy?miewano...

Biegn? do kawiarni na umwione spotkanie. Siadam i obejmuj? wzrokiem przestrze?.

Siedzi na przeciwko mnie pi?kna blondynka w wyszukanym stroju patrz?c na ni? zaczynam my?le?, ?e mog?am rano zmieni? spodnie na bardziej eleganckie.

Speszona sp?nieniem zagajam rozmow? z kobiet?: Dzie? dobry, co tam u Pani s?ycha? ?"

Kobieta u?miechaj?c si? i pij?c kaw? zaczyna mwi? : Jest super , jedziemy na narty do Austrii ! zawiesza g?os- tylko czasami mam takie dziwne sny i potem nie chce mi si? ?y?, ale... oglnie jest przecie? wszystko w porz?dku- nic si? strasznego nie dzieje!

Zaskoczona , nie wiem co odpowied?. Jak to mo?liwe?

Pi?kna, wykszta?cona i taka smutna, bez energii ?yciowej. Teraz dostrzegam, ?e jej starannie wymalowane oczy s? bez wyrazu, jakby martwe.

My?l?, ?e znam takich ludzi, pozornie wszystko wygl?da jak na pi?knym filmie-zadbana osoba, fajny dom, dobra praca a w sercu smutek i l?k.

Pokona?am ju? dawno swoje stereotypy, ?e osoba w depresji chodzi z nieumytymi w?osami, w wyci?gni?tym swetrze i nie ma pracy aczkolwiek trudno mi przyj??, ?e ta kobieta umiera od ?rodka.

Zastanawiam si? czy ona zdaje sobie spraw? ze swojego stanu.

Zadaj? pytanie: Czy rozmawia?a Pani o swoich odczuciach z psychologiem?

-odpowiada: Przecie? wszystko w moim ?yciu jest OK, mam prac? i perspektywy, nie mog? z tym i?? do psychologa, chyba by mnie wy?mia?- i zerka na mnie niepewnie.

Mwi?: Inaczej brzmi ca?e zdanie: Mam prac?, perspektywy i mam koszmary po ktrych nie chce mi si? ?y?. ?aden psycholog ani cz?owiek by si? z tego nie ?mia?...

Kobieta nerwowo odgarnia w?osy i mwi twardo: Takie u?alanie si? nad sob? jest dla mi?czakw, ja jestem silna i powinnam sobie da? rad? sama!-wykrzykuje

Podaje mi dokumenty do podpisu i rzeczowo przechodzi do sprawy, ktr? mia?y?my za?atwi?. Wychodzi.

Zastanawiam si? ile razy kto? do niej mwi?:" Masz by? twarda! Nie rozczulaj si? nad sob?!" lub Nie przytula? gdy nie umia?a zawi?za? buta tylko na?miewa? si? z niej.

Takie s?owa powtrzone 1000000 razy w codziennych sytuacjach , niby nie tak wa?nych tworz? w naszym mzgu- algorytm, ktry uaktywnia si? automatycznie gdy zaczynamy czu?, ?e w?a?nie nie dajemy sobie rady i potrzebujemy pomocy.

Jak cz?sto umniejszasz swoje problemy? Mwisz sobie:" Mj problem to nie problem-. Nie mam prawa cierpie?. Dzieci w Afryce maj? prawo do wo?ania o pomoc, ja nie".

Mo?e odmawiam sobie mo?liwo?ci rozmowy tak naprawd? z l?ku, ze mnie nikt nie wys?ucha?

Smutki, problemy zamiatane pod dywan przez lata, tworz? w nas wulkan, ktry podczas nieoczekiwanego stresu (np.: wypadku, trudnego porodu)mo?e wybuchn?? depresj? lub lawa" zaczyna si? s?czy? powolutku daj?c zna? o nieza?atwionych sprawach np.: w postaci koszmarnych snw.

Mo?e jednak warto uzna? swoje uczucia i zacz?? rozmawia? o tym co nas porusza?